„Przepisowe Robocuchy Lexo” – prawo i gotowanie
Pierwsza z serii jest książka „Przepisowe Robocuchy Lexo”, która zabiera młodych czytelników na niezwykłą wyprawę do świata, gdzie prawo spotyka się z kulinariami. Bohaterem jest wnuczek o imieniu Lexo, który w kuchni swojej babci poznaje tajniki prawa, rozwiązując przy tym zagadki i ucząc się panować nad emocjami. Fabuła opowiada o prawach Lexo i o przepisie babci Lexi na podział domowych obowiązków. Już sam tytuł kryje grę słów: „przepisowe” odnosi się zarówno do przepisów kulinarnych, jak i przepisów prawnych. Takie zabawne połączenie przyciąga uwagę dzieci – w końcu kto by się spodziewał, że w książce o prawie będą… racuszki?
Historia Lexo jest pełna ciepła i humoru, a jednocześnie przemyca solidną dawkę wiedzy o zasadach (tak twiedzą też recenzenci). Babcia Lexo (nazywana Babcią Lexi) to emerytowana prawniczka i pasjonatka gotowania. Wykorzystuje kuchenne czynności, by wytłumaczyć wnuczkowi zawiłości prawnych pojęć. Wspólne pieczenie „robocuchów” (nazwa sugeruje połączenie robót – prac domowych – z racuchami, czyli plackami) staje się okazją do rozmów o prawach i obowiązkach w rodzinie. Wszystkie przykłady są bardzo życiowe – dotyczą codziennych sytuacji, takich jak sprzątanie czy podział obowiązków między domownikami (aktywneczytanie.pl) . Dzięki temu dziecko łatwo odnosi treść książki do własnego doświadczenia (np. „ja też muszę sprzątać pokój”, „u nas w domu mam dyżur przy zmywaniu”).
PrzyPRAWA – czyli aromatyczna gra słów
Ogromnym atutem książki jest gra słów i kulinarne analogie, które pomagają zrozumieć prawnicze koncepty. Autorka mistrzowsko bawi się językiem – na przykład tłumaczy, że prawo jest różnorodne jak przyprawy (przyPRAWY) w kuchni. Odpowiednio dozowane i połączone dają aromatyczne danie, ale gdy pominie się ważne „przyprawy” (zasady prawne), efekt może zatruć życie. Taka metafora działa na wyobraźnię dziecka: rozumie, że aby wszystko „smakowało” (w życiu było dobrze), trzeba przestrzegać pewnych reguł, tak jak trzyma się przepisu kulinarnego(aktywneczytanie.pl) .. Jeśli coś pominiemy lub zrobimy po swojemu wbrew przepisowi – danie (albo sytuacja życiowa) może się nie udać.
Książka „Przepisowe Robocuchy Lexo” to nie tylko opowieść, ale i multimedialne doświadczenie. Została podzielona na kilka części, które angażują różne aktywności młodego czytelnika. Poza samymi opowiadaniami znajdziemy tam graficzne zagadki (Lexogramy) oraz zadania prawnicze (Lexigrafy). Dzieci rozwiązują łamigłówki, szukają ukrytych elementów na ilustracjach i odpowiadają na pytania, co umożliwia naukę przez zabawę. Każda zagadka czy zadanie jest ściśle powiązana z treścią historii – sprawdza zrozumienie przekazanych zasad lub zachęca do ich zastosowania. Dzięki temu młody czytelnik aktywnie utrwala wiedzę. Jak podkreśla wydawca, to doskonała okazja, by dziecko mogło sprawdzić, czy potrafi zastosować zdobytą wiedzę w praktyce.
Kejsiki
Co więcej, książka zawiera elementy rozwijające inteligencję emocjonalną – emocje bohaterów są wyróżnione kolorami i pogrubieniem w tekście (aktywneczytanie.pl). Dziecko uczy się, że rozmowy o zasadach nie są oderwane od uczuć – nawet roboty w bajce mogą czuć złość czy radość, gdy dyskutują o obowiązkach. To ważny przekaz: prawo dotyka realnego życia i ludzkich emocji. Całość wieńczy wyjątkowa sekcja: „Zostań sędzią”, gdzie czytelnik może sam wcielić się w rolę rozjemcy. Na końcu książki czekają wyzwania, pozwalające dziecku podejmować decyzje niczym sędzia – rozwiązywać konflikty i szukać najlepszego wyjścia z sytuacji (rajters.com). W książce znajdują się kejsy (case study) do rozwiązania. Taka interaktywna forma sprawia, że dziecko czuje się ważne i zaangażowane, a zarazem rozumie, na czym polega rozstrzyganie sporów i szukanie sprawiedliwości.
Nie sposób nie wspomnieć o szacie graficznej „Robocuchów Lexo”. Ilustracje są nowoczesne, dynamiczne, częściowo wygenerowane komputerowo – co przy historii o robocie ma swój urok. Pełno w nich detali do wyszukiwania, co ćwiczy spostrzegawczość młodego czytelnika. Kolorowe obrazki, zagadki i humor sprawiają, że dzieci chłoną wiedzę mimochodem, nawet nie zauważając, że uczą się o prawie.